Daniel Andre Tande podczas ostatniego skoku w 65. Turnieju Czterech Skoczni ratował się przed upadkiem. Według sędziów uzyskał odległość 117 metrów. Jednak przyglądając się powtórkom można zobaczyć, że Norweg skoczył krócej.

Według linii znajdujących się na skoczni oraz tabliczek z odległościami, które są ustawiane co jeden metr można stwierdzić, że skok Tandego był źle zmierzony. Norweg jedną nartą dotknął zeskoku na odległości około 112 metra. Druga znalazła się na podłożu na odległości 117 m. Tą odległość sędzia pomiarowy uznał za lądowanie Daniela Andre Tandego. Przepisy dotyczące pomiaru odległości w skokach stwierdzają jednak co innego. W przypadku kiedy jedna narta dotyka zeskoku przed drugą, to jako długość skoku liczy się odległość, w której pierwsza narta dotknęła podłoża. Tande, aby utrzymać przewagę w całym Turnieju Czterech Skoczni nad Maciejem Kotem powinien skoczyć minimum 112,5 metra.

Film ze skokiem Daniela Andre Tandego:

Źródło: Sport.pl